Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażone. Pokaż wszystkie posty

5.02.2014

Dietetycznie? Faworki Grochowinki




Umówiłyśmy się na wspólne pieczenie faworków. Każda niestety w swojej kuchni, ale razem, w tym samym czasie, po wymianie dziesiątków maili. Amber, Alicja, Anita i ja. A przecież zmieściłybyśmy się przy jednym rondlu. Lubie kucharzyć wspólnie z innymi i jeżeli nie ma warunków, żeby spotkać się w realu, spotykajmy się wirtualnie.
Z tego wspólnego smażenia powstały karnawałowe stosy faworków. Mój chyba najmniejszy, bo upieczony z 1/3 porcji wybranego przez nas przepisu Andzi z bloga Pyszne jedzonko. Spodobał nam się skład i urzekła nas nazwa - Grochowinki.


Pozwolę sobie zacytować recepturę i historię tego wypieku, zamieszczoną na Liście Produktów Tradycyjnych wydanych przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego w 2013 roku.

składniki:
1/2 kostki margaryny, 
1/2 szklanki cukru, 
3 jaja, 
1/3 szklanki kwaśnej śmietany, 
3 szklanki mąki pszennej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia, 
smalec i olej do smażenia,
cukier puder do posypania

wykonanie:
margarynę utrzeć w makutrze z cukrem, dodając kolejno po jednym jajku, a następnie śmietanę i 2 szklanki mąki z proszkiem. Pozostałą mąkę wysypać na stół, wyłożyć ciasto i zagnieść. Ciasto powinno być rozciągliwe jak guma. Rozwałkować na średniej grubości placek i radełkiem kroić paski w kształcie równoległoboków. Zrobić dziurkę w środku i przełożyć przez nią jeden róg ciasta. Od razu smażyć z obu stron na gorącym tłuszczu. Posypać cukrem pudrem. Z tego ciasta smaży się również róże karnawałowe.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:
Grochowinkami kociewskimi nazywa się na Kociewiu faworki, chruściki. Od lat w długie, zimowe wieczory smażono te smakołyki, szczególnie pod koniec karnawału, czyli w zapusty przed Wielkim Postem. Przyrządzało się je szybko – przygotowanie ciasta nie zajmowało dużo czasu. Były to ciasteczka stosunkowo tanie, ponieważ jaja, śmietanę, mąkę i smalec zawsze można było znaleźć we własnej spiżarni. Nazwa „grochowinki” wywodzi się od ich barwy i kształtu. Ciasteczka przypominają suszone, puste strąki grochu lub fasoli. Obie te rośliny od wieków uprawiano na Kociewiu. 
Receptury na grochowinki kociewskie pochodzą z 1904 roku, z 1911 roku, sprzed II wojny światowej oraz z 1970 roku. Kociewianki smażą grochowinki kociewskie dokładnie według receptury z 1970 roku.

Grochowinki Andzi są na drożdżach, a na stół podawane są polukrowane.
Ja swoje Grochowinki upiekłam tak:




Kociewskie faworki - Grochowinki
(usmażone/upieczone na Kaszubach)

170 g maki
40 g masła, rozpuszczonego, ochłodzonego
4 g świeżych drożdży (kulka o średnicy 1 cm)
1/3 szklanki mleka
2 żółtka
szczypta soli
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki spirytusu (zbędny, gdy faworki bedziemy piec w piekarniku)
esencja waniliowa
tłuszcz do smażenia (u mnie smalec)

Drożdże rozpuścić z cukrem w mleku. Zostawić na kilka minut, a gdy zacznie się fermentacja dodać żółtka, rozmącić i dodać płyn do mąki wraz z resztą składników. Zagnieść gładkie ciasto. Włożyć do miski, przykryć folią i zostawić do fermentacji na całą noc w lodówce.
Ciasto wyjąć z lodówki i odczekać godzinę.
Wałkować bardzo cienkie placki, pociąć na paski i formować faworki.
Smażyć na rozgrzanym tłuszczu po obu stronach na jasnozłoty kolor.
Podawać posypane obficie cukrem pudrem.

Ciasto jest mięciutkie, sprężyste i daje się bardzo dobrze wałkować na cieniutkie placki. Im cieńsze placki, tym bardziej chrupiące i delikatne faworki.


A teraz wersja dietetyczna.
Podczas smażenia kolejnej porcji faworków przyszła mi do głowy myśl, że można by upiec je w piekarniku. Klasyczne faworki nie mają w sobie środka spulchniającego i włożone do piekarnika nie urosły by, nie upiekły by się z tak pięknymi pęcherzami powietrza. Tu, drożdże tylko czekają na podmuch gorącego powietrza, aby wprost wystrzelić w górę.
Przygotowane do smażenia faworki ułożyłam na papierze do pieczenia, na blasze i wstawiłam do piekarnika pod rozgrzany opiekacz. Pierwsza porcja spaliła się po minucie (spalone kalorie!) Drugą piekłam już bardziej rozważnie, po pół minuty z każdej strony, nie spuszczając z nich oka.
Następnego dnia zagniotłam i upiekłam kolejną porcję i wiem, że można je piec bez odwracania przez 5-7 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni, z termoobiegiem. Najlepiej bacznie je obserwować.


Faworki zarówno te smażone, jak i te pieczone w piekarniku są chrupkie i rozpływające się w ustach. Faworki pieczone są bardziej suche i dlatego świetnie smakują podane z lukrem z cukru pudru i soku cytrynowego. Oba rodzaje były chrupiące również następnego dnia.
Z podanych ilości składników wychodzi porcja faworków dla 2-3 osób.



Grochowinki dołączam do lutowej listy


na której w tym miesiącu odbywa się festiwal faworków.
Zapraszam do przeglądania list, korzystania z przepisów i publikowania swoich wypieków.

oraz do włoskiej listy

na blogu Dolce Forno

27.01.2014

Churros





Wprosiłam się na Ezoteryczne spotkanie przy piekarniku do Małgosi Ziółkowskiej ze Smaków Alzacji i...skończyłam przy rondlu, ale za to w jakim dobrym towarzystwie i  z jakim smacznym efektem. Nie smażyłam jeszcze Churros, a ponieważ w czasie karnawału tu i ówdzie na blogach kuszą apetyczne zdjęcia, skorzystałam z zachęty i usmażyłam wreszcie te puszyste paluchy według zaproponowanego przepisu Doroty z Moich Wypieków. Cytuję go poniżej.




Churros
(hiszpański przysmak cukierniczy)

240 ml wody
50 g masła (3 łyżki)
2 łyżki cukru demerara
szczypta soli
1 i 1/8 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka cynamonu + ewentualnie do oprószenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 średnie jajka

Ponadto:
olej do smażenia
drobny cukier do oprószenia


W średniej wielkości garnku zagotować wodę, masło, cukier, sól, do momentu roztopienia się masła i rozpuszczenia cukru. Do wrzątku wsypać mąkę wymieszaną z cynamonem i ekstrakt z wanilii. Zdjąć z palnika, ucierać drewnianą łyżką, aż ciasto będzie odstawać od brzegów naczynia. Ostudzić.
Do wystudzonej masy wbijać jajka, jedno po drugim, miksując dobrze po każdym dodaniu. Ciasto powinno być gładkie i gęste.
Przygotować rękaw cukierniczy z końcówką w kształcie głęboko wciętej gwiazdki, przełożyć do niego ciasto.
Olej rozgrzać do temperatury 175ºC. Na olej wyciskać churros długości około 12 cm, smażyć po 2 minuty z każdej strony do złotego brązu.

Nie dodałam cynamonu i wanilii. Moje churros pachniały jajkami i wanilią z cukru pudru, z którym je podałam.
Bardzo nam smakowały, miękkie w środku i chrupiące na wierzchu. Zniknęły w oka mgnieniu.




W tym  ezoterycznym spotkaniu udział wzięły:
Małgosia z blogu Smaki Alzacji
Joanna z blogu Różowa kuchnia
Monika z blogu Matka wariatka
Arletta strona fb Insulina
Monika z blogu Pin up Cooking Looking
Dobrawa z blogu Bona Apetita
Gosia z blogu Trawka Cytrynowa
Anna Maria z blogu What's cooking?
Kasia z blogu Kasia in
Iwona z blogu Ivka w kuchni
Dorota z blogu Moje małe czarowanie 
Olimpia z blogu Pomysłowe pieczenie
Bożenka z blogu Moje domowe kucharzenie
Karolina z blogu Kresowa panienka
Ewelina z blogu Przy kubku kawy 
Arletta po raz kolejny :) Insulina 
Magdalena z blogu Ale Meksyk 
Justyna z blogu Mama i pomocnicy