09.06.2014

Chleb żytni z quinoną


Bardzo dobry chleb z dodatkiem ziaren i gotowanej quinony. Do tego żytni, a więc wilgotny i pożywny. Wszystkiego na temat wartości odżywczych quinony dowiecie się od Bei. Chleb zachowuje długo świeżość. Dodatek namoczonego, czerstwego chleba dodaje mu szczególnie silnego, chlebowego aromatu.
Mój chleb upiekł sie z przygodami, ale okazał sie bardzo przyjazny i tym razem ... mi sie upiekło.



Chleb żytni z quinoną

zaczyn
25 g aktywnego zakwasu żytniego
225 g wody
275 g mąki żytniej razowej

Zmieszać składniki zaczynu i pozostawić na 16-18 godzin w temperaturze pokojowej.

bibosz z chleba
100 g czerstwego chleba żytniego
150g ciepłej wody
17 g soli

Czerstwy chleb namoczyć w ciepłej wodzie. Dodać sól, aby zapobiec fermentacji i pozostawić przykryte, w temperaturze pokojowej na 6-8 godzin. Po tym czasie rozdrobnić.

ciasto chlebowe
cały zaczyn
rozmoczony chleb
200 g mąki pszennej chlebowej
200 g mąki żytniej jasnej 720
100 g mąki żytniej razowej
100 g ugotowanej quinony czerwonej
2 łyżki nasion dyni
1 łyżka nasion chia
10 g drożdży
225 g wody

Składniki ciasta zmieszać i wyrobić ciasto robotem krótko, przez około 3-5 minut. Pozostawić do fermentacji na 30-40 minut. Po tym czasie uformować bochenek i ułożyć w koszu do końcowej fermentacji. Ja swój bochenek umieściłam w namoczonym wcześniej w wodzie garnku glinianym, posmarowałam wierzch chleba kleikiem i posypalam dużą ilościa ugotowanej quinony. Odstawiłam do wyrośniecia na 45 minut. Po tym czasie przykryty garnek wstawiłam do zimnego piekarnika, ustawiłam temperaturę na 230 stopni i piekłam chleb przez godzinę i 20 minut. o 30 minutach zdjęłam pokrywę garnka i piekłam chleb odkryty.



To była za duża porcja ciasta na mój mały garnek gliniany. Po pól godzinie w piecu okazalo sie, że nie mogę zdjąć pokrywy. Wierzch bochenka przywarł całą powierzchnią. Udało mi się oderwać pokrywę, ale skórka została w dużej części naderwana. Przyłożona jednak z powrotem przykleila sie bez problemu.


10 komentarzy:

  1. Chleb ląduję na liście do pieczenia, bo wygląda jak milion dolarów

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te Twoje mistrzowskie chleby... kolejny wspaniały bochen:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem Ci się upiekło?;)
    Ja mam wrażenie, że u Ciebie nie ma nieudanych bochenków:)
    Bardzo ciekawi mnie ten przepis, ale odkąd piekę chleb,
    to ani okruszek mi nie zostaje i czerstwego chleba u mnie brak;)
    Jak tylko się przydarzy czerstwiak, będę wiedziała jak go wykorzystać:))
    A co do garnka to przecieka po całości, ale na początku było ok,
    dopiero po jakimś czasie zaczął szwankować:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepis zwrócił moją uwagę i jest cenny ze względu na dodatek czerstwego chleba , a to z co najmniej dwóch powodów :
    faktycznie aromatyzuje (także do zaczątku zakwasów dodaje się "skórki" czerstwego chleba ) ale drugą jeszcze istotniejszą rzeczą jest to co dziś w dobie konsumpcjonizmu niemal zaginęło - szacunek dla chleba i pożywienia wszelkiego. Tego dobra nie powinno się wyrzucać a umiejętnie zagospodarować- i tak , tak - to jest możliwe - gdyby tak nie było , nie jedlibyśmy dziś także np pizzy. pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo przygód wyszedł wspaniale. Właśnie zastanawiałam się jaki chleb upiec. Mam białą quinoa, mam nadzieje , że też będzie ok :) garnka ciągle nie kupiłam więc upiekę w foremce. Dzięki za inspiracje. Uwielbiam Twoje wypieki :) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upiekłam, wspaniały chleb. Drożdże dałam instant, a quinoi ugotowałam 50g w 100g wody i wyszło tyle ile trzeba. :) buziak

      Usuń
    2. I ja upiekłam , bez drożdży , sam zakwas , z amarantusa zamiast quinoi i z ziaren dałam 3 łyżki siemienia lnianego, piekłam w blaszce , pychota

      Usuń
    3. Małgosiu, Alicjo cieszę się, że wyszedł i smakował, a także, że sprawdził sie w nowej wersji!

      Usuń
  6. ma che pane particolare ed attraente!
    bellissimo!!!
    grazie
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesiu, wracam do tego przepisu juz kolejny raz i musze przyznac, ze chleb wyglada naprawde wspaniale! Bardzo dobry pomysl na zuzytkowanie nadwyzek ugotowanej komosy! :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń